Mówiłam że w tym rozdziale sie coś wydarzy prawda? To dopełnię obietnicy ;) Tylko znowu musze was przeprosić, że tak krótko.
Dedykacja dla : Hermiony Granger, Luny Lovegood, Wiktori., ~Mionie, Cupcake, Black, Isabell.
I wszystkim czytającym . ♥
To Zapraszam ;*
Rozdział XII ~ Miłość boli bardziej niż się spodziewaliśmy...
Po kilku miesiącach każdy uczeń, spotka się z rodziną. Nadeszła Wigilia. Święto które zawsze jest oznaką wielkiego szczęścia.
~Ginny kiedy tylko zobaczyła domek rodziców pobiegła się rozpakować, nie myśląc o tym co musi im jeszcze powiedzieć w czasie świąt. Nadszedł wieczór i rodzina usiadła przy świątecznym stole. Gryfonka pomagała mamie przy przygotowywaniu różnych potraw, wszyscy usiedli, dziewczyna siedziała bez słowa.
- Tato, słyszałeś że Ginny ma chłopaka? - powiedział radośnie George, który nie wiedział o obawach nastolatki.
- Któż to taki? - powiedział Pan Weasley z wielkim zainteresowaniem i zdziwieniem.
- To Draco Malfoy. - odpowiedział mu ze znudzeniem Fred.
Rudowłosa spojrzała na mine ojca, który wyglądał jakby ktoś go uderzył prosto w twarz.
- Moja córka z synem Malfoy'a? - powiedział po chwili ciszy.
Dziewczyna opuściła głowę w dół, jakby poczuła się upokorzona.
- Masz natychmiast zakończyć tą znajomość, nie zgadzam się na ten związek. - powiedział stanowczo Artur. - A-ale tato, j-ja go kocham. - z jej dużych brązowych oczu popłynęła jedna malutka łza
- Nie, słyszysz nie ma takiej opcji.
Jeszcze raz spojrzała na tate, który był cały czerwony ze zdenerwowania, on tylko ruszył głową na ,,nie".
Płacząc pobiegła do swojego pokoju, położyła się na łóżku, w prawej ręce trzymając zdjęcie swojego chłopaka, a jej łzy spływały po czarno-czerwonej ramce.
Do końca wigilii nie zeszła na dół, mimo głośnego wołania mamy, cały czas leżała na łóżku wtulona w poduszkę z rozmazanym makijażem.
W tym samym czasie (wigilia) ~Draco poszedł z kwaśną miną do swojego pokoju, matka kazała mu się rozpakować, do wieczora nie wychodził z pokoju. Kiedy przyjechała jednak jego ciotka musiał zejść bo to by przynajmniej się przywitać. Ojciec kazał mu zostać chwilkę dłużej, chciał z nim porozmawiać na dobrze znany mu temat. Narcyza razem z swoją siostrą Bellą poszła do kuchni. Młody Ślizgon w ciszy siedział przy kominku wpatrując się w iskierki skaczące nad płomieniem.
- Rozstałeś się już z tą zdrajczynią? - przerwał cisze Lucjusz.
- Ona nie jest żadną zdrajczynią ! - zdenerwował się.
- To znaczy że nie, prawda?
- Tak!
- Nie wrócisz tam,! - powiedział Lucjusz, chwytając kieliszek napełniony czerwonym winem.
- Gdzie niby mam nie wrócić? - odwrócił się Draco.
- Do szkoły! Nie pozwolę na to by mój syn marnował sobie życie.
Jak zwykle nikt nie potrafił go zrozumieć, jak zwykle musiał wykonywać czyjeś rozkazy, jak zwykle nie mógł robić tego na co miał ochotę.
Chłopak poczuł się tak jak zwykle, kiedy próbuje się sprzeciwić ojcu, czyli tak jak by został skazany na wieczne niepowodzenie.
~*~
Po Świętach każdy młody czarodziej/czarodziejka wrócili do Hogwartu by kontynuować naukę. Mimo ciężkich dni, Gin wróciła uśmiechnięta, wiedziała że zobaczy nareszcie swoje przyjaciółki i chłopaka.
Chodziła po całym Hogwarcie i szukała go. Postanowiła się kogoś zapytać. Wypadło na Goyle'a - jednego z lepszych kumpli Dracona. Zdziwiła się, kiedy Ślizgon powiedział że Draco nie wrócił do Hogwartu i nie wiadomo czy wróci...

